08.28.07
Biurowe szaleństwo pakietów?
Trwają dyskusje nad oceną MS Office 2007, wydanym w tym roku, ale daje się dostrzec, jak wiele ostatnio się zmieniło w kwestii pakietów biurowych.
Microsoft ma dość poważną pozycję na polskim rynku, możnaby rzec, że niezagrożoną. Ale to nie jest jedyna aplikacja. Wiele osób promuje i popiera Open Office, który oferuje funkcjonalność na tyle rozbudowaną, że wystarczyłaby w mniej więcej 80-90% przypadków, gdy oprogramowanie biurowe jest dostępne. Ale to ciągle nie wszystko.
Niewiele osób pamięta obecnie Microsoft Works - pakiet biurowy z funkcjonalnością ograniczoną w stosunku do Microsoft Office. Różnica w funkcjonalności przekłada się na różnicę w cenie (ostatnia wersja - 8.0, kosztuje w Polsce ok. 30 zł). Zapewne to sprawia, że nie jest tak rozgłaszany. W USA jest też dostępny za ok 140 zł (widziałem ofertę na eBay.pl) tzw. Microsoft Works Suite - pakiet z MS Works 8.0, MS Word (nie pamiętam czy 2003 czy 2007) i kilkoma innymi aplikacjami umożliwiającymi pracę w skali małego biura lub domu. O ile wersja ósma nie jest jakimś wyjątkowym powodem do dyskusji, zainteresowanie wzbudza zapowiedź co do wersji 9.0, nad którą trwają prace. Zapewne nie należy spodziewać się hura-nie-wiadomo-jakiej funkcjonalności, ale licencja może być całkiem atrakcyjna - Microsoft planuje udostępnić tą wersję jako Adware (nieodpłatnie i z reklamami). Ma to być próba oceny, jak sprawdza się takie właśnie rozwiązanie.
Sam Open Office jest interesującą aplikacją. Powstał, gdy Sun uwolnił część kodu Star Office. Od tamtego czasu prężnie się rozwija i zdobywa wielu sprzymierzeńców, szczególnie w Polsce. Tu w dużej mierze przyczyniła się też inna sprawa. Sam Open Office jest darmowy, ma swoją społeczność, ale nie ma nikogo konkretnego, kto mógłby udzielić wsparcia technicznego. Problem ten rozwiązała firma Ux Systems, oferująca własną modyfikację Open Office, sprzedawaną w wersji pudełkowej, z pakietem programów, gadżetami i wsparciem technicznym (tzn. sam Open Office jest za darmo, wartość dodaną stanowi wsparcie, pudełko, gadżety, takie tam; w sumie ok. 100 zł do domu, dla firm są jeszcze oferowane wdrożenia, szkolenia etc.). Do tego doszły podręczniki przygotowane przez ux.pl, promocja swojej usługi, co też przyczyniło się do popularyzacji programu. W ostatnim czasie inna firma wyszła z tą ofertą - ich Open Office T7 świata raczej nie zawojuje, choć jest dostępny absolutnie za darmo ze wsparciem technicznym. Póki co na stronie dostępne jest forum, gdzie można prosić o pomoc z obsługi, obecnie zawierające jednego powitalnego posta informującego, że forum zostało z powodzeniem zainstalowane (gratulacje, chłopaki/dziewczęta). Sama edycja ma dodane trochę szablonów i… i właściwie tyle. Mimo że wskazuje to na próbę zwrócenia uwagi na ich sklep internetowy, który wygląda już troszkę lepiej, warto wspomnieć, że takie coś istnieje i działa (chyba, nie słyszałem, żeby grzebali w kodzie).
Mało kto pamięta, że właśnie Star Office dał początek Open Office. Jeszcze mniej jest świadomych, że Star Office ciągle jest rozwijany. A jest - W Polsce jego ósma wersja kosztuje 180 zł na jedno stanowisko w domu. Nie będę się rozwodził nad narzędziem, którego właściwie nie znam, bo z niego nie korzystam.
Google już od jakiegoś czasu udostępnia Google Docs & Spreadsheets - pakiet biurowy online. Obecnie nie imponuje on funkcjonalnością, ale działa - można napisać dokument tekstowy, wydrukować, można przechowywać dokumenty w obrębie serwisu, można stworzyć arkusz kalkulacyjny, choć funkcjonalnością on grzeszył nie będzie. Wszystko zaczęło się, kiedy Google wykupiło Writely, który właśnie był edytorem tekstu WYSIWYG online. Oczywiście na tym nie poprzestali - ostatnio w ramach pakietu Google Pack udostępnili Star Office za darmo. Niektórzy oceniają, że to kolejny aspekt zacieśniania współpracy Sun i Google. Niektórzy już przewidują integrację Star Office z Google Docs & Spreadsheets. Pewne póki co jest to, że dało to niemałego prztyczka w nos Microsoftowi.
Ale ten nie składa broni. Można zakupić Microsoft Office 2007 w promocji “Z okazji 15 lat Microsoft w Polsce” za 199 zł. Nieoficjalnie mówi się, że była to reakcja na rosnącą popularność Open Office, a taką dyrektywę miał wydać Steve Ballmer. Dodatkowo w ofercie firmy G DATA Software pojawiła się promocja - MS Office 2007 za 2,44 przy zakupie G DATA Antivirus 2007 - oba na trzy stanowiska i w sumie za ok. 282 zł, co daje ok. 95 zł za licencję MS Office i antywirusowego programu z aktualizacjami przez rok.
Całej akcji smaczku dodaje wojna na standardy - OASIS ma zaaprobowany już otwarty standard ODF, a Microsoft wychodzi ze swoim Open XML, póki co jednak reakcje są dość sceptyczne, więc można się ostrożnie spodziewać, że nie zostanie on przyjęty, przynajmniej na razie.
Ciężko powiedzieć, że liczę na coś “wielkiego” w kwestii naporu na rynek ze strony nie-Microsoftu. Istnieje jednak pewna możliwość, że nawet jeśli (a raczej “mimo że”) przewaga Microsoftu na rynku aplikacji biurowych nie zostanie przełamana, świadomość użytkowników w tej sferze wzrośnie.